Blog > Komentarze do wpisu
Czy istnieje homoseksualny gen?
Krzysztof Pastuszka SDS

Czy istnieje homoseksualny gen?*

Bardzo wielu ludzi żyje dziś w przekonaniu, że orientacja homoseksualna jest częścią tożsamości człowieka. Media i środowiska wojujących homoseksualistów gwałtownie propagują teorię, według której homoseksualna orientacja jest "genetycznie uwarunkowana i niezmienna". Jednak czy tak jest rzeczywiście? Czy homoseksualizm jest naprawdę wrodzony i po prostu stanowi jedną z odmian ludzkiej seksualności?
Nie. Nie ma żadnych dowodów na to, że homoseksualizm jest uwarunkowany genetycznie i większość naukowców wcale tak nie twierdzi. Twierdzą tak tylko niektórzy z nich, a prasa w sposób atrakcyjny przekazuje te informacje dla ogółu społeczeństwa.

Uwiedzione społeczeństwo

W lipcu 1993 roku poważane amerykańskie czasopismo naukowe Science opublikowało studium Deana Hamera, w którym utrzymywał, że może istnieć "gen homoseksualny". Nauka zdawała się w końcu dowieść, że homoseksualizm jest wrodzony i uwarunkowany genetycznie. W związku z tym orientacja homoseksualna jest niezmienna i należy ją uznać za naturalny element składowy ludzkiej natury.

Krótko po tym "radosna nowina" została rozprzestrzeniona po całych Stanach Zjednoczonych przez jedną z amerykańskich rozgłośni radiowych. W tygodniku Newsweek pojawił się tytuł "Homoseksualny gen?", a dziennik Wall Street Journal obwieszczał "o studium nad genem homoseksualnym ukazującym homoseksualizm jako normalny wariant..." . Wprawdzie w dalszej części tych relacji wspomniano o pewnych ograniczeniach, jednak ich znaczenie mogliby ocenić jedynie eksperci. Większość czytelników pozostała z końcowym przekonaniem, że homoseksualiści "są takimi od urodzenia".
Aby zrozumieć, co tak naprawdę odkryto, potrzeba wiedzieć nieco więcej na temat badań nad genami.

Badania nad genem i zachowaniem

Badania, które zostało przeprowadzone przez Deana Hamera i jego kolegów, jest badaniem zwykle stosowanym do badania zachowań, określonym jako studium powiązań. Naukowcy wymieniają jedno z zachowań zawsze ponawiających się w jakiejś rodzinie, a następnie:
a) szukają odpowiednich wariacji w chromosomach danej rodziny i
b) próbują zbadać, czy dana wariacja szczególnie często występuje u członków rodziny przejawiających odpowiednie zachowanie.
Dla ludzi nie będących specjalistami w tej dziedzinie wygląda to tak, jakoby "powiązanie" pomiędzy strukturą genetyczną i określonym zachowaniem znaczyło, że to zachowania jest genetycznie uwarunkowane albo może być odziedziczone. W rzeczywistości jednak jest zupełnie inaczej. Trzeba jasno powiedzieć, że nie znaleźlibyśmy żadnego ludzkiego zachowania, do którego nie dałoby się zastosować tak niezliczonych "powiązań".

Naukowcy znają rzeczywiste znaczenie badań nad "genem homoseksualizmu"

Zanim wyciągniemy końcowy wniosek, zechciejmy usłyszeć, co sądzą poważani naukowcy na temat opracowań wskazujących na powiązanie pomiędzy genem i zachowaniem. Cytat z artykułu zamieszczonego w czasopiśmie Science w 1994 roku:

Raz po raz naukowcy próbowali powiązać pewne odcinki chromosomów z określonym zachowaniem. Tak samo często jednak musieli odwołać swoje wyniki, gdyż nie można ich było ponownie uzyskać przy tych samych doświadczeniach. "Niestety - stwierdza dr Joel Gelernter z Uniwersytetu Yale - jest bardzo trudno udowodnić powiązanie pomiędzy specyficznym genem a kompleksowym zachowaniem człowieka, nie mówiąc już o powtórzeniu tych wyników". Wszystkie te badania zostały ogłoszone z wielkim rozgłosem, przyjęte bez zweryfikowania przez społeczeństwo. Dziś jednak wszystkie one zostały poddane w stanowczą wątpliwość.

Badania nad bliźniętami homoseksualnymi

Dwaj zwolennicy amerykańskich organizacji progejowskich opublikowali niedawno temu następujące dane: Jeżeli jedno z bliźniąt jest homoseksualne, to w około 50% wszystkich przypadków również drugie z nich ma orientację homoseksualną. Na tej podstawie utrzymują, że "homoseksualizm jest uwarunkowany genetycznie". Dwaj inni badacze genów - dyrektor ogólnoamerykańskiego zakładu badań genetycznych oraz przedstawiciel Uniwersytetu w Harvardzie - ustosunkowują się do tego stwierdzenia w sposób następujący:

Autorzy ci podają swoje dane jako dowód na genetyczne źródło homoseksualizmu, my jesteśmy natomiast przekonani, że wręcz przeciwnie - ukazują one na wpływ środowiska na ukształtowanie się zachowań homoseksualnych.

Autor artykułu wstępnego "Geny i zachowanie" do specjalnego wydania Science pisze o odnowionym naukowym zainteresowaniu się znaczeniem wpływów środowiska. Utrzymuje, że coraz bardziej staje się jasne, iż:

powiązanie genów i zachowania jest znacznie bardziej złożone niż po prostu istnienie "genu przemocy" czy "genu inteligencji", jak to sugeruje się powszechnie w prasie. Dane, które uwypuklają wpływ czynników genetycznych, można równie dobrze odnieść do czynników nie genetycznych.

Naukowcy powinni byli być bardziej skromni

Kiedy naukowcy zwracają się do ogółu społeczeństwa, czynią to często w wielkich słowach i wyciągają daleko posunięte wnioski. Gdy natomiast muszą usprawiedliwiać się przed innymi naukowcami, są znacznie bardziej ostrożni. Prowadzący studium nad "genem homoseksualizmu", Dean Hammer, został zapytany przez Scientific American o to, czy homoseksualizm ma jedynie biologiczne korzenie. Odpowiedział:

W żadnym wypadku. Z badań nad bliźniętami wiemy już, że połowa albo więcej wariacji w orientacji seksualnej nie jest dziedziczna. Celem naszych badań nie jest zanegowanie uwarunkowań psychosocjalnych, lecz ustalenie udziału genetycznego.

Różnicując jednak swe osiągnięcia, naukowcy posługują się często językiem niezrozumiałym dla ogółu. Formułują wypowiedzi, które w prasie popularnej nigdy nie byłyby zacytowane, gdyż brzmią one w sposób zbytnio skomplikowany, a zatem dla odbiorcy nie są to wypowiedzi rozstrzygające.
Wobec innych naukowców badacze mówią w sposób otwarty o granicach swoich badań, co jednak nie ma zastosowania w mediach. W mediach przedstawia się tylko część prawdy, ponieważ rzeczywistość naukowa nie jest wystarczająco sensacyjna na wieczorne wiadomości.

Zrozumieć teorię

Istnieją dwie ważne zasady, które trzeba dokładnie zrozumieć, aby dostrzec pewne wykrzywienia ostatnio opublikowanych studiów.

  1. Dziedziczny nie oznacza tego samego, co odziedziczony.
  2. Sensowne studia genetyczne będą chciały najpierw odszukać, które cechy charakterystyczne są bezpośrednio dziedziczone, a następnie skoncentrują się tylko na tych cechach.
Prawie każdy ludzki wzorzec zachowania można określić jako dziedziczny. Jednak tylko nieliczne ludzkie cechy są dziedziczone bezpośrednio, jak na przykład wielkość ciała czy kolor oczu. Odziedziczony oznacza: przekazany bezpośrednio przez geny, z wykluczeniem (albo z bardzo małym prawdopodobieństwem) wpływu zmian środowiska.

Gdyby chciano udowodnić, że mistrzowie koszykówki rodzą się już jako znakomici koszykarze...

Gdybyśmy na przykład zechcieli udowodnić, że istnieje gen warunkujący zdolności do gry w koszykówkę, to wówczas sięgnęlibyśmy po metody, które zostały wykorzystane przy studiach nad homoseksualizmem, mianowicie:
- badania nad bliźniętami,
- badania nad mózgiem,
- badania nad powiązaniem genów i zachowania.

Im większa jest zgodność genetyczna pomiędzy dwoma ludźmi, jak to założono u podstaw badań nad bliźniętami, tym bardziej prawdopodobne, że obaj będą odznaczać się tym samym zachowaniem, które jest właśnie badane. Dlatego poszukuje się par bliźniąt, z których przynajmniej jedno jest graczem koszykówki. Prawdopodobnie zostanie stwierdzone, ze skoro jeden jest dobrym w koszykówce, to drugi ma statystycznie większe prawdopodobieństwo, by być również dobrym zawodnikiem w piłce koszykowej. Teraz trzeba przebadać różne grupy par, aby dokonać dalszych porównań - grupę bliźniąt jednojajowych, dwujajowych, grupę rodzeństwa niebliźniaczego itd.

Wychodząc od "wskaźnika zgodności" (stopy procentowej pary, w której obydwoje są graczami koszykówki lub żadne nie jest) można by wykryć "wskaźnik dziedziczności". Wskaźnik zgodności byłby dość wysoki - podobnie jak w przypadku homoseksualizmu. Potem można by zwrócić się do jakiegoś magazynu sportowego i oznajmić w nim, że przeprowadzone badania wykazały, iż "zdolności do gry w koszykówkę są dziedziczne". (Byłaby to też prawda. Są one bowiem dziedziczne, ale nie bezpośrednio dziedziczone. Na tę jednak różnicę zwróciliby uwagę tylko nieliczni czytelnicy.) Wkrótce ukazałby się na podstawie tego artykuł, w którym można by przeczytać, że "nowe badania wykazały, iż zdolności do gry w koszykówkę są wrodzone. Wielu niezależnych naukowców przeanalizowało te badania i określiło jako dokładne i gruntowne..."
Jednak nikt, z wyjątkiem poważnych naukowców, nie zwróciłby uwagi na nieścisłości w przedstawionym przez media komunikacie.

Wszyscy neurolodzy wiedzą, że mózg zmienia się zależnie od wymagań

Zajmijmy się teraz badaniami nad mózgiem. Podobnie jak w znanych badaniach LeVay'a, który dokonał pomiarów części podwzgórza, czynimy pewną ilość sekcji zwłok tych, o których przypuszcza się, że byli graczami koszykówki.
Następnie dokonujemy takich samych badań nad grupą zmarłych nie będących graczami koszykówki. Pojawiłoby się doniesienie, że badacze mogli stwierdzić, iż przeciętnie "pewne części mózgowia, które już długo uznawano za mające znaczenie dla gry w koszykówkę, w grupie grających w koszykówkę były znacznie większe". Niektóre wielkie gazety podchwytują ten temat i piszą: "Jest to całkiem wyraźne, że człowiek nie decyduje się na grę w koszykówkę. Nie dość, że w niektórych rodzinach można znaleźć graczy w koszykówkę znacznie częściej niż w innych, to nawet mózg koszykarzy jest inny". Dla naukowców jest naturalnie jasne, że mózg zmienia się w zależności od wymagań i to dość poważnie. Obszary, które są odpowiedzialne za jakąś określoną, często wyćwiczoną czynność, stają się z czasem większe. Jest zatem oczywiste, że przy grze w koszykówkę niektóre obszary będą silniej domagały się zmian niż pozostałe.
Jako naukowcy nie zaprzeczymy tym faktom, kiedy zostaniemy o to zapytani (choć i tak nikt nas o to nie zapyta). Nie wykorzystamy też wszystkich okoliczności, aby jasno ukazać prawdę, ponieważ szybko położyłaby ona kres wywołanej przez badania, a podjętej przez światowe media sensacji.

Badania nad genem i zachowaniem: "być powiązanym" nie oznacza "powodować"

Na zakończenie poszukamy niewielkiej grupy rodzin z licznymi graczami koszykówki i porównamy z kilkoma rodzinami nie uprawiającymi tego sportu. Podejrzewamy już, że wśród niezliczonych genów da się odnaleźć i te, które mogą mieć znaczenie dla gry w koszykówkę (np. wielkość ciała, zdolności sportowe, szybki refleks).
Nie będziemy naturalnie utrzymywać, że te geny prowadzą do umiejętności gry w koszykówkę, gdyż byłoby to naukowo nietrwałe, lecz dla ogółu społeczeństwa "być powiązanym" oznacza to samo, co "powodować".
Po kilku nieudanych próbach dojdziemy w końcu do tego, co chcieliśmy odkryć: u rodzin grających w koszykówkę częściej występuje określona grupa genów.

Z niewielką pomocą mediów...

Teraz znamy być może kogoś pracującego w wielkiej radiostacji, kto podzielałby nasze przekonania i któremu już dłuższy czas opowiadaliśmy o wynikach naszych badań. On również jest zainteresowany tym, by te przekonania przekazać dalej innym ludziom. Wkrótce więc wyniki naszych badań pojawią się w prasie, a w radio będzie można usłyszeć, że "naukowcy odnaleźli gen odpowiedzialny za zdolności gry w koszykówkę... Artykuł, który rano ukazał się w ogólnopolskim dzienniku sportowym..."
Komentatorzy zaczną rozwodzić się nad skutkami, jakie te badania mogą spowodować w społeczeństwie. Dwa tygodnie później w jakimś tygodniku pojawi się historia tytułowa: "Gen koszykówki?".

Co jest zatem w tym scenariuszu fałszywe? To całkiem proste: naturalnie umiejętność gry w koszykówkę można powiązać z pewnymi genami i w tym znaczeniu jest ona dziedziczna. Jednak w rzeczywistości bezpośrednio dziedziczone są pewne fizyczne cechy, takie jak: mięśnie, szybkość, ruchliwość, refleks i wielkość ciała.

W przypadku homoseksualizmu dziedziczne są pewne wzorce zachowań, które być może występują częściej u osób mających odczucia homoseksualne niż przeciętnie. Można do nich zaliczyć: lękliwość, nieśmiałość, wrażliwość, inteligencja i poczucie estetyki. Ale to są tylko spekulacje. Do dziś żaden z naukowców nie spróbował przebadać tych czynników z odpowiednią naukową jednoznacznością.

Podsumowanie

Większość poważanych naukowców jest przekonana, że do orientacji homoseksualnej prowadzi połączenie czynników psychologicznych, socjologicznych i biologicznych. Amerykańskie Stowarzyszenie Psychologiczne stwierdza:

Wielu naukowców jest zdania, że orientacja seksualna większości ludzi została już wcześniej uformowana przez kompleksowe oddziaływanie czynników biologicznych, psychologicznych i socjologicznych.

Wypowiedź badacza "mózgu homoseksualnego" Simona LeVay'a:

Obecnie funkcjonuje najbardziej rozpowszechniony pogląd, dotyczący źródeł homoseksualizmu, według którego jego przyczyną jest mnóstwo czynników.

Socjolog Steven Goldberg:

Nie znam nikogo, kto by utrzymywał, że można wytłumaczyć homoseksualizm, nie biorąc pod uwagę czynników środowiskowych.

Dziś jest również jasne, że nie ma żadnych dowodów na to, że homoseksualizm jest uwarunkowany genetycznie - i czegoś podobnego nie utrzymuje też żaden naukowiec. Czynią to tylko niektórzy naukowcy i media, kiedy chcą przekazać społeczeństwu wyglądające apetycznie informacje.



tłumaczenie:
Krzysztof Pastuszka SDS


Przypisy:

* Tytuł oryginału: Gibt es ein "schwules" Gen?, w: Homosexualität verstehen. Chance für Veränderung, 2; C Deutsches Institut für Jugend und Gesellschaft, Postfach 1220, 64382 Reichelsheim, Germany.

Mann C., "Genes and behavior", Science 264: 1687 (1994).
Billings P., Beckwith J., Technology Review, lipiec 1993, s. 60.
Mann C., art. cyt., s. 1686 - 1689.
"Gay Genes, Revisited: Doubts arise over research on the biology of homosexuality", Scientific American, listopad 1995, s. 26.
The American psychological Association's pamphlet, "Answer to Your Questions About Sexual Orientation and Homosexuality".
Le Vay Simon, (1996), Queer Scienc, MIT Press.
Goldberg Steven, (1994), When Wish Replaces Thought: Why So Much of What You Believe is False, Buffalo, New York: Prometheus Books.
źródło: Internet
wtorek, 19 czerwca 2007, placitus

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: